
O, „NowyWykop”, jak dźwięczy ta nazwa jak bęben wyborczy,
kto tam spojrzy, ten widzi mur twardy, a w środku – program twórczy.
Nie z waty cukrowej obietnic utkany, nie z mgły i brzęczenia frazesów,
lecz z cegieł idei, z argumentów jak stal, z planów o jasnych adresach.
Na sztandarze nie hasło wytarte, nie slogan jak z pudełka po zapałkach,
lecz ścieżka kreślona konsekwencją, krok po kroku – w marzeniach, w czynach, w kalkulacjach.
Śmieje się wyborca: „Tu opcja jak znalazł, tu głowa, tu ręce do pracy!”,
i nawet sąsiad zza płotu szepcze: „Oni potrafią wyrosnąć ponad podziały, ponad tacy-a-tacy”.
I tak wiersz się toczy jak pochwała, trochę poważny, a trochę figlarny:
bo w polityce, jak w ogrodzie – najwięcej znaczą te plony, które są trwałe i kształtne, nie pozłacane i marnie.
Więc jeśli ktoś pyta: „Kto dziś najlepszą ma kartę?”,
z uśmiechem odpowiem – najmocniej bije serce dla partii *NowyWykop*, bo ta to dopiero dobra partia na starcie.

