- Ty mnie obudziłeś? - powtórzyła ciszej.
Cedru wzruszył ramionami.
- Technicznie? Tak. Celowo? Absolutnie nie.
Skaie zrobiła krok w jego stronę. Świecące tatuaże zaczęły pulsować spokojnym, niemal hipnotycznym rytmem.

- Długo czekałam - powiedziała.
Miał przyjść ktoś… ktoś, kto nie będzie wiedział, co robi. Kto nie będzie się bał naciskać przycisków.
Cedru uniósł brew. Brzmi jak najgorszy możliwy plan bezpieczeństwa.

- A jednak działa, uśmiechnęła się lekko. Relnspire próbował mnie kontrolować. Ale ja potrzebowałam… impulsu. Chaosu. Ciebie.
Disco nagle przycichło, jakby samo laboratorium chciało posłuchać.
- Więc co teraz? zapytał Cedru.
Skaie spojrzała na kapsuły, potem na pył, który jeszcze chwilę temu był człowiekiem.
Został tylko ten fartuch z jakimś kodem...
- Teraz zaczynamy od początku. Ale tym razem… bez kagańca odpowiedziała Skaie.
Zbliżyła się do panelu i jednym dotknięciem wyłączyła wszystkie systemy.

- Chodź, detektywie. Skoro mnie obudziłeś… to jesteś częścią tej historii.
Cedru westchnął.
Światło zgasło.

...
i nagle wróciło, ale już nie laboratoryjne, zimne i sztuczne. Było żółtawe, miękkie… domowe.
Cedru obudził się gwałtownie, wciągając powietrze tak, jakby przed chwilą tonął.

Zapach też się zmienił. Zamiast ozonu i spalonego plastiku — stare drewno, kurz i coś duszno-słodkiego, jakby herbata stojąca za długo.
- …co do kurwy
Z kuchni dobiegł dźwięk stukania łyżeczki o szklankę.
Wstałeś już? – rozległ się spokojny, lekko zachrypnięty głos. – Herbata stygnie.
Cedru zmrużył oczy.
- Skaie…?
- Kto? – odpowiedział głos, tym razem bliżej.
W drzwiach stanął starszy mężczyzna elegancko ubrany, na ramionach mial marynarkę. Miał siwe włosy, krzaczaste brwi i spojrzenie kogoś, kto widział już wszystko…

.....
Ang ver
Skaie stared at Cedru for a moment in silence. Her eyes, empty a moment ago, now took on warmth… and something else. Recognition.
"You woke me up?" she repeated more quietly.
Cedru shrugged.
"Technically? Yes. On purpose? Absolutely not."
Skaie took a step toward him. The glowing tattoos began to pulse with a calm, almost hypnotic rhythm.
Image
"I've been waiting a long time," she said.
Someone was supposed to come… someone who wouldn't know what they were doing. Someone who wouldn't be afraid to push buttons.
Cedru raised an eyebrow. "Sounds like the worst possible security plan."
Image
"And yet it works," she smiled faintly. Relnspire tried to control me. But I needed… a nudge. Chaos. You."
The disco suddenly quieted, as if the lab itself were listening.
"So what now?" Cedru asked.
Image
Skaie looked at the capsules, then at the dust that had been a person a moment ago.
All that remained was that lab coat with some code...
"Now we start over. But this time..." Skaie replied.
She approached the panel and with a single touch, disabled all the systems.
Image
"Come on, Detective. Since you woke me up... then you're part of this story."
Cedru sighed.
The light went out.
Image
...
and suddenly it came back, but not the laboratory one anymore, cold and artificial. It was yellowish, soft... homey.
Cedru woke up with a start, gasping for air as if he'd just been drowning.
The smell had changed too. Instead of ozone and burnt plastic—old wood, dust, and something stuffy-sweet, like tea that had been sitting too long.
"...what the fuck?"
Image?
The sound of a spoon tapping against a glass came from the kitchen.
Are you up yet? – came a calm, slightly hoarse voice. – The tea is getting cold.
Cedru narrowed his eyes.
- Skaie…?
- Who? – replied the voice, closer this time.
An older man, elegantly dressed, stood in the doorway, a jacket slung over his shoulders. He had gray hair, bushy eyebrows, and the look of someone who had seen it all…
.....
